Wolna Szkoła Nauk Filozoficznych i Społecznych im. prof. Jana Szczepańskiego

Idea i cele Wolnej Szkoły Nauk Filozoficznych i Społecznych
im. prof. Jana Szczepańskiego

Rada Powiatu Cieszyńskiego i Rada Miasta Ustroń – na wspólnej otwartej sesji w 2013 roku – przyjęły oświadczenia, że „realizując marzenie prof. Jana Szczepańskiego zawarte w Dziennikach z lat 1933-1945, a także dla uczczenia jego pamięci” popierają inicjatywę powołania Letniej Szkoły Nauk Filozoficznych i Społecznych. Stwierdzono też, iż „zadaniem szkoły będzie upowszechnianie spuścizny intelektualnej profesora, wielkiego uczonego pochodzącego z Ziemi Cieszyńskiej”; o współpracę zwrócono się m.in. do Uniwersytetu Śląskiego.

Szkoła Nauk Filozoficznych i Społecznych powinna nosić – jak stwierdzono w trakcie zebranie służących jej ukonstytuowaniu – imię prof. Jana Szczepańskiego (1913-2004), gdyż to on w swych „Dziennikach” (8 I 1940) wysunął ideę powołania w Ustroniu takiej szkoły, jako stałego i istotnego elementu życia kulturalnego na Śląsku Cieszyńskim: „Będziemy mieli w Ustroniu dwie rzeczy cenne: bibliotekę i muzeum. A może uda nam się zrealizować kiedyś jeszcze jedno marzenie: wolną szkołę nauk filozoficznych i społecznych w Ustroniu. Droga do realizacji tych marzeń jest jedna: Praca”. Przy czym należy tu podkreślić słowo „wolna”, które określa istotny sens tej szkoły. Jeśli nie będzie wolna, to nie będzie szkołą, bo szkoła przecież z greki to przede wszystkim szczególnego rodzaju czas wolny, czas wolny od różnego typu codziennych zobowiązań i robót, czas wolny do edukacji. Jeśli nie będzie wolna, to nie będzie szkołą nauk filozoficznych i społecznych, bo uprawianie filozofii musi być wolne, inaczej staje się tylko propagowanie jakiejś ideologii i jej doktryny, a nauki społeczne, które nie są wolne stają się narzędziem indoktrynacji, instrumentem zniewalania umysłów i deprawacji zmysłu moralnego.

Ten zapis marzenia o własnej „wolnej szkole”, przywołany bez zwrócenia uwagi na okoliczności, w których powstał pozostaje zdecydowanie niepełny. Trzeba więc przytoczyć przemawiający do wyobraźni kontekst tego zapisu (przy styczniowym mrozie minus 35°C): „Wstaję rano o 6., zabieram latarnię, idę do obory, zrzucam gnój, czyszczę żłoby, zamiatam, daję krowom siano, potem niesiemy z tatą żarcie dla świń, znowu niosę krowom buraki, polewkę, przynoszę słomę i wodę. Jest świt, nad Równicą niebo jaśnieje, księżyc jeszcze świeci”. I dodaje: „Przed południem czytam” (5 I 1940). Idea powołania własnej Szkoły Nauk Filozoficznych i Społecznych w Ustroniu rodzi się w bardzo trudnej sytuacji, gdy 27-letni dr Szczepański w warunkach okupacji przymuszony jest pracować w rodzinnym gospodarstwie, a nie w uniwersytecie zamkniętym przez okupanta.

Ideę Szkoły Nauk Filozoficznych i Społecznych z „Dzienników” Jana Szczepańskiego wydobył, uznał za wartą publicznej prezentacji oraz skutecznie upowszechnił w środowisku lokalnym i akademickim prof. dr hab. Daniel Kadłubiec; również z tej racji powinien być on postrzegany jako „honorowy rektor” Szkoły Nauk Filozoficznych i Społecznych; nadmienić trzeba, że jest on Honorowym Obywatelem Ustronia, a pierwszym Honorowym Obywatelem Ustronia był prof. Jan Szczepański.

Inspiracją dla sformułowania zamysłu i „jeszcze jednego marzenia” wolnej szkoły nauk filozoficznych i społecznych w Ustroniu mogły być dla Szczepańskiego Wakacyjne Kursy Uniwersyteckie urządzane w Cieszynie przez Polskie Towarzystwo  Pedagogiczne w Księstwie Cieszyńskim (m.in. jeden z nich odbył się w dniach 15.-30.08.1904.). Idea „wolnej szkoły nauk filozoficznych i społecznych w Ustroniu” z 1940 roku wpisuje się też w aspiracje oświatowe Śląska Cieszyńskiego i w zachodzące w XX wieku przemiany jego intelektualnego oblicza. Aby to unaocznić można m.in. przywołać jak pod datą 31 VII 1953 J. Szczepański wspomina uroczysty pogrzeb Jana Wantuły w Ustroniu i zwraca uwagę na kulturowy awans dokonujący się na Śląsku Cieszyńskim: „Trumnę Jana Wantuły, chłopa hutnika i samouka pisarza, wynieśli z domu syn – profesor UW i chrześniak – rektor UŁ, symbol stosunków kulturalnych na Śląsku Cieszyńskim”.

Przyjęta – za „Dziennikami” – nazwa „Szkoła Nauk Filozoficznych i Społecznych” dobrze służy integracji dziedzin wiedzy w oparciu o refleksję i analizę filozoficzną, jak też pozwala nawiązać do wielostronnego dorobku prof. Szczepańskiego,  także w zakresie nauk o edukacji, dorobku, który wyznacza bogate spektrum problematyki ważkiej dla prac naukowych i działalności dydaktycznej Szkoły Nauk Filozoficznych i Społecznych.

Nazwa Szkoły trafnie ukazuje integralne powiązanie dziedzin wiedzy, dla których badań niezbywalną podstawą jest rzetelna refleksja nauk filozoficznych. O tej zasadniczej roli analiz filozoficznych przekonuje też aktywność naukowa Szczepańskiego, magistra filozofii, którego temat pracy magisterskiej z 1936 roku brzmiał „Nauka Husserla o znaczeniu”. To filozoficzne nastawienie przejawia się w wielu jego tekstach.

Pomnik_Jana_Szczepanskiego_foto_Agnieszka_Koziel

Określając postawę badawczą Szczepańskiego należy uwzględnić, że jego droga do socjologii wiodła przez filozofię. I to w dwójnasób: filozofia odegrała istotną rolę w edukacji licealnej i w czasie studiów. W cieszyńskim liceum miał Szczepański lekcje filozofii z Julianem Przybosiem (1901-1970). Podstawą była książka Wstęp do filozofii, autorstwa wiedeńskiego filozofa i pedagoga Wilhelma Jerusalema (1854-1923). Jedna czwarta treści tego podręcznika dotyczy zagadnień należących do socjologii. Szczepański zaświadcza, że po raz pierwszy na lekcjach filozofii zetknął się on z socjologią. I uznał ją za dziedzinę, która pozwala mu lepiej zrozumieć świat i lepiej zrozumieć siebie. Fascynacja socjologią ma źródło w zajęciach z filozofii, służących rozbudzaniu i systematyzowaniu pogłębionej refleksji nad światem. W czasie studiów uniwersyteckich w Poznaniu Szczepański, który uzyskał tytuł magistra nauk filozoficznych, w szczególności uwagę skupił na fenomenologii i Edmunda  Husserla teorii znaczenia. Znajduje to swój wyraźny ślad w jego dziennikach zapisał: „Przesiedziałem cały dzień nad fenomenologią […]. Rozpocząłem pisanie referatu „Fenomenologia” dla Koła Filozoficznego. […] Z ciekawością przeczytałem Krafta „Von Husserl zu Heidegger”. Doskonale scharakteryzowana fenomenologiczna socjologia” (19 V 1935); „Więc nad Husserlem. Noce. Litery układają się w słowa – słowa w wiersze. Wiersze w stronice; stronice w tomy. Każda czarna kreska coś oznacza. Każde zdanie coś znaczy. Czasami ma kilka znaczeń – według jakiejś wspólnej nam wszystkim konstrukcji powinno znaczyć dla wszystkich to samo. Więc noce palą się w zmęczonych oczach. Fenomenologia. […] Przygotowuję się też do egzaminu, studiując system Znanieckiego. Zabawki w porównaniu z Husserlem. W socjologii czuję się w siodle” (21 V 1935)[1]; „Czytam systematycznie Kotarbińskiego, a w tych dniach zasiadam do Husserla. We wrześniu jeszcze muszę powtórzyć matematykę, gdyż będę chodził na wykłady i ćwiczenia Ślebodzińskiego” (10 IX 1935)[2]. Gdy obrał temat pracy magisterskiej „Husserlowska nauka o znaczeniu” i przystąpił do jego realizacji w dzienniku zapisał: „Rozpocząłem dziś pisanie pracy „Husserlowska nauka o znaczeniu”. Treść: Wstęp: Znaczenie Husserla dla filozofii, Doniosłość jego badań nad znaczeniem. Wyrażanie i znaczenie: analiza znaku, analiza wyrażenia, znaczenie jako przeżycie, znaczenie jako idealna treść przeżyć znaczenia, Kategorie znaczeniowe. Dalszy rozwój nauki o znaczeniu i wpływ Husserla” (16 X 1935)[3]. Fenomenologiczna wrażliwość na treść przeżyć znaczenia będzie też cechowała rozważania Szczepańskiego dotyczące dziedzictwa kulturowego.

Dociekania metodologiczne nad naukami humanistycznymi i społecznymi to przedmiot stałych zainteresowań Szczepańskiego, o czym świadczą m.in. zapiski w dzienniku (10 IX 1935): „Dziś prawie wykończyłem «Elementarz [socjologii]» w brulionie. Niektóre rozdziały przerabiałem po 6 razy. Czasami ogarniało mnie zupełne zwątpienie. A trudności były wielkie. Określenie przedmiotu socjologii, metody, charakterystyki jako nauki, ciągle rwała się ciągłość, ukazywały się luki, sprzeczności. Sprecyzowanie całego bałaganu socjologicznego nie było pracą łatwą”. Postawa metodologicznej dociekliwości powinna przyświecać Szkole Nauk Filozoficznych i Społecznych, aby eliminować bałagan i bałamuctwo pozorujące wiedzę, a taka eliminacja jest cennym przyczynkiem do postępu poznawczego w nauce. Postawa ta zespolona z „węchem problemowy”, który pozwala dostrzec nowa i zarazem ważne idee, które innym uchodzą z pola widzenia. Przykładem zapis młodego Szczepańskiego, o walorach koncepcji, której doniosłość w socjologii nauki odkryje się dopiero po przeszło trzydziestu latach  „Uderzyła mnie rozprawa L. Flecka: „Zagadnienie teorii poznania”. Autor, biolog i medyk (jak mi się zdaje) wprowadza  socjologizm do teorii poznania. Chodzi mu, oczywiście,  o społeczne uwarunkowanie poznającego osobnika. Sądzę, że minie długi czas, zanim albo logistycy dojdą do tych spraw, ciągnąc pracowicie swój pełny formalizm, albo logistyczne traktowanie filozofii zniknie i wolna spekulacja zacznie te problemy nadmuchiwać, albo socjologia tak pójdzie naprzód, że da tu jasną teorię (nie ogólniki)” (16 V 1936)[4].

Przewodnicząc Komitetowi Ekspertów opracowujących Raport o Stanie Oświaty (1971–1973) prof. Szczepański usystematyzował swe wieloletnie przemyślenia o celach i rozwoju oświaty. Wśród doniosłych zagadnień podejmowanych przez Szczepańskiego był los osób niepełnosprawnych i ludzi starszych; z racji kompetencji naukowych był on członkiem Rady ds. Ludzi Starszych, Inwalidów i Osób Niepełnosprawnych przy Radzie Ministrów (1982–1991). Nauki o edukacji, pedagogika specjalna i polityka społeczna to także tematy bliskie Szczepańskiemu.

Pod dyskusję i krytyczny osąd Szczepański poddawał dość rozpowszechnione w dominujących ideologiach „przekonanie, że skuteczność wychowania zależy od «uspołecznienia» osobowości wychowanków, od rozwinięcia ich cech wspólnych lub podobnych […] większości członków zbiorowości, dla której szkoła wychowuje”. Zaznaczał, iż „to przekonanie znajdziemy nawet u podstaw teorii indywidualistycznych wychowania” i dodawał istotną dla swego podejścia uwagę: „Rzadko kiedy wychowanie jest nakierowane na rozwijanie cech właściwych tylko danej jednostce”[5]. W tej niezadowalającej sytuacji wskazywał na bliską własnym przekonaniom koncepcję edukacji: „Może jednak ludzkość zmęczona bankructwami tak wielu idei pedagogicznych i tak wielu nieudanymi próbami wychowania człowieka dobrego przez rozwijanie jego cech społecznych, wspólnych i podobnych, zechce kiedyś spróbować innej możliwości polegającej na zwróceniu uwagi na cechy indywidualne właściwe jednemu i tylko jednemu człowiekowi, nie dzielone z innymi, a zatem nie mogące być przedmiotem walki?”[6].

Jan Szczepański wyrażał – również w książce Wizje naszego życia – swe zasadnicze wątpliwości wobec dotychczasowych dokonań pedagogiki: „Wiek dwudziesty przyniósł nadzieję, że wychowanie, zwłaszcza wsparte ideologiami rewolucyjnymi albo potęgą zorganizowanego państwa, zrealizuje wizje pedagogiczne tworząc nowe, lepsze cywilizacje”. Przypuszcza, że mijający wiek „był wiekiem erozji pedagogicznych wizji świata. Bowiem zdawało się, że rewolucje zwycięskie na gruncie politycznym i gospodarczym zapewnią też wizjom pedagogicznym szansę realizacji. Także państwa faszystowskie i narodowo-socjalistyczne nadawały wychowaniu dużą rangę, wspartą potęgą swoich administracji”[7]. W tym kontekście pedagogikę trzeba w całości przemyśleć na nowo, gdyż  „doświadczenia dwudziestego wieku wykazały, że łatwiej było osiągnąć cele wychowania ruchom społecznym i ideologiom służącym przemocy, gwałtom, podbojom, wyzyskom, czyli krótko mówiąc – złu”[8]. Problematyka edukacji i nauk o niej wysuwa się więc na pierwszy plan wśród głównych aktualnych wyzwań życia społecznego.

U podstaw wychowania leżą kwestie antropologiczne, które z różnych punktów widzenia w ciągu całej swej naukowej aktywności rozpatrywał Szczepański. W zapiskach z czasów wojny roztrząsał sprawę ludzkiej wolności, do której będzie wielokrotnie powracał: „Zagadnienie wolności człowieka jest podstawowym zagadnieniem życia praktycznego. Nawet w najcięższym więzieniu, najsroższym ucisku człowiek twórczy jest wolny. Wolność to możność działania. Im szerszy zakres mego działania, tym bardziej jestem wolny. Wolność można sobie zapewnić przez odpowiedni wybór swojego miejsca w strukturze rzeczywistości. Całkowita struktura świata nie determinuje człowieka w określony kontekst elementów. Człowiek może się uniezależniać od pewnych kombinacji. Niezależność nie jest wolnością. Wolność jest elementem twórczości, niezależność elementem mądrości” (23 I 1940). Podobnie złożona i daleka od zadawalających rozstrzygnięć jest kwestia relacji między jednostką i tym, co nazywa się społeczeństwem: „Nie jednostka jest elementem społeczeństwa, lecz społeczeństwo elementem jednostki. Pociągający paradoks, tylko z dwiema fikcjami: jednostka i społeczeństwo. Jedna, jedyna rzecz konkretna to zachowanie człowieka. Zarówno biologiczne, jak i społeczne. Psychika, tj. punkt przecięcia organizmu i społeczeństwa. Badanie oddzielne zachowania biologicznego, psychologicznego, społecznego może ma uzasadnienie metodologiczne. Należy jednak dążyć do stworzenia nauki o całkowitym zachowaniu człowieka. Prawdopodobnie w niej znalazłyby ujście wszystkie nauki humanistyczne“ (14  VII 1940). Te zasadnicze sprawy ludzkiej ezgsytencji szczególnie budziły intelektualny niepokój Jana Szczepańskiego w czasie, gdy powziął i zapisał w Dzienniku na początku 1940 r. myśl o dążeniu do powołania „wolnej szkoły nauk filozoficznych i społecznych w Ustroniu”.

Samemu J. Szczepańskiemu nie udało się urzeczywistnić marzenia o własnej „wolnej szkole nauk filozoficznych i społecznych”. Idea ta została jako dziedzictwo wymagające podjęcia. Podejmując próbę urzeczywistnienia tego marzenia warto też zapoznać się z tymi wpisami J. Szczepańskiego w „Dziennikach”, które są jakby jego rachunkiem sumienia z dokonań i zaniedbań. Taki zapis znajduje się m.in. pod datą 29 V 1960: „Przeczytałem kilka kart z tego pamiętnika. Przeczytałem z niechęcią. Nie lubię swojej przeszłości. Czasami nawiedzają mnie przelotne wspomnienia – nagle wyraźnie widzę siebie w Ustroniu czy w Cieszynie w wieku lat 15 czy 17, wspominam wyraźnie swoje ówczesne marzenia i zamierzenia, wielkie nadzieje i dziecinne ambicje, rozmowy z Wantułą, z mamą, z Przybosiem. Porównuję i stwierdzam, że brakuje mi konsekwencji i uporu w doprowadzaniu spraw do końca, publikowania prac, pchania prac asystentów, pisania własnych dzieł. Ciągle się jednak pocieszam, że w ciągu najbliższych 5 lat jeszcze coś zrobię”. Taki „rachunek sumienia” i wyznaczanie sobie nowych wartościowych celów odnajdujemy zwłaszcza w zapiskach czynionych pod datą „31 grudnia” roku, który mija i „1 stycznia” roku, który właśnie nadchodzi. W notatce z 1 I 1946 roku Szczepański eksponuje moralny wymiar doskonalenia sprawności intelektualnych: „Jako hasła w roku minionym wypisałem: wejście w siebie, opanowanie i wiedza. Te hasła zostają. Trzeba do nich dodać jeszcze tę mądrość zdobytą na szlaku w lecie, gorzką mądrość, określoną jako walka z iluzjami. Trzeba dążyć do spokojnego patrzenia, skupionej obserwacji, wyrozumiałej dobroci i myśleć o tym, żeby z mojej pracy wynikała korzyść dla innych. Być opanowanym, spokojnym i dobrym człowiekiem. Pisać i publikować”. W wezwaniu, aby „dążyć do spokojnego patrzenia, skupionej obserwacji”, Szczepański przywołuje klasyczny ideał życia teoretycznego, bowiem „teoria” z greki znaczy „skupiony i wnikliwy ogląd rzeczy”, dzięki któremu można przybliżać się do widzenia rzeczy takimi jakie one są, a nie zadowalać się tylko mniemaniami o tym jakie wydają się one być. Kolejnym klasycznym momentem w określaniu zadań na nowy rok jest też wezwanie do rozwijania osobistej mądrości, która – dzięki wnikliwemu rozeznaniu rzeczywistości – nie daje się uwieść iluzji syreniego śpiewu. Oprócz tych planów w zakresie aktywności intelektualnej i kształtowania moralności myślenia, na plan pierwszy wysuwają się powinności wobec najbliższych, wobec żony i syna: „Pomóc Norce opublikować w jesieni 1946 roku nowy tom wierszy. Dbać o rozwój Artura”. Plany na 1946 rok Szczepański podsumowuje w bliskim mu – ojcowskim – języku chłopsko-religijnych wyobrażeń: „Siać. I widzieć plon. I dlatego trzeba zdobyć się na upór i zaciekłość w pracy. Wytrwałość i spokój. Pamiętać o zdrowiu i sile. Pamiętać o sile przenikającej świat. I nie tracić kontaktu z jej źródłami. Pamiętać o przymierzu”. Wysoce samokrytyczne rachunek sumienia został sformułowany pod datą 30 XII 1958: „Okres świąteczny mija niewykorzystany należycie. Na rok 1959 pozostaje mi jeden obrachunek generalny: z moją wytrwałością w pracy, zdolnością organizowania czasu, wykorzystywania czasu na pracę pisarską. Od szeregu miesięcy nie mogę się zdobyć na napisanie zakończenia do pierwszego tomu studiów o inteligencji. Nie mogę się zabrać do pisania. Co to jest? Lenistwo, apatia, przemęczenie, wynik ciągłego odrywania od pracy? Wpływ atmosfery i braku skupienia? Wszystko jedno, co to jest – skutek jest jeden: stos zaległych listów, góra niezałatwionych spraw, mnóstwo niezrealizowanych pomysłów”. Może zaskakiwać wyrzut braku konsekwencji i uporu kierowany pod własnym adresem, jeśli zna się ówczesne dokonania prof. Szczepańskiego. Wszakże dzięki takiemu rozliczaniu się z własnymi niedociągnięciami, które ponawiane jest na kartach „Dzienników”, ich autor mobilizuje się do dalszej pracy.

Dążenia do osiągania wyższej jakości kształcenia i rzetelności samokształcenia podobne są do walorów górskiej wędrówki. Taki obraz edukacyjnego wznoszenia się wzwyż – w zgodzie z duchem górskiej wspinaczki – przytaczają Jan Szczepański i Kazimierz Denek.

Refleksje J. Szczepańskiego o sensie górskiej wędrówki wpisują się w jego biografię edukacyjną. Pojawiają się one, gdy zarysowuje on w swym dzienniku (wpis z 18 XI 1939) plany dalszej pracy naukowej, którą – jak sądzi – należy kontynuować mimo przeciwności losu, II wojny światowej i terroru okupacji hitlerowskiej, zamieszkując w ustrońskiej chacie rodziców. 26-letni Szczepański odwołuje się do doświadczenia człowieka, któremu bliski jest krajobraz gór: „Patrząc na góry wspominam pragnienia młodzieńcze. Jestem już na drodze. Teraz tylko iść, mimo wszystko, naprzód. I więcej chodzić w góry, bo na ich stokach z wiatrem wieje wola mocy i tworzenia. Same góry są wielkością i napawają ją, każą myśleć i dążyć do wyjścia na szczyty”. Ta wizja koresponduje z rozważaniami o mocy górskiego krajobrazu w książce Szczepańskiego Korzeniami wrosłem w ziemię: „Góry wyniosłe i obojętne, ale ciągnące z nieodpartą siłą. Miały wielką moc podnoszenia nieba i rozszerzania świata”, a także koresponduje z opisem postawy kształtującej się dzięki obcowaniu z górami: „Najpierw chciało się wejść na szczyt, by dotknąć ręką nieba. I to pozostało na całe życie – jakiegokolwiek nieba chcesz dotknąć, musisz wejść na szczyt, to znaczy pokonać swoją słabość, zmęczenie, zniechęcenie, musisz chcieć i potrafić. Piąć się mozolnie kamienistym zboczem lub brnąć w buczynowym liściu i wierzyć, że wzejdzie łąka na grzbiecie i świat się otworzy daleki – ale niebo, to dla którego się męczyłeś, odsunie się znowu wysoko, aż wreszcie zrozumiesz, że nieba nigdy nie dotkniesz”. Realistyczne przeświadczenie, iż „nieba nigdy nie dotkniesz”, nie przekreśla wezwania, aby – postępując w życiu jak podczas górskiej wspinaczki – „pokonać słabość” i „piąć się mozolnie”, dzięki czemu osiąga się to, co bardziej wartościowe.

Wolna Szkoła Nauk Filozoficznych i Społecznych im. prof. Jana Szczepańskiego ma się odbywać cyklicznie, jako coroczne spotkania, wykłady i dyskusje, a zasięgiem ma ona też obejmować Śląsk Cieszyński. Ma być – tak jak zapisał to Szczepański w styczniu 1940 roku – „wolną szkołą”, ma przebiegać na podobieństwo górskiej wędrówki.

Wydanie drugiego tomu „Dzienników” Szczepańskiego spotkało się z życzliwym przyjęciem w świecie nauk humanistycznych i społecznych, o czym świadczy też interesujący wpis z 17 X 2013 na blogu „Pedagog” prof. Bogusława Śliwerskiego (http://sliwerski-pedagog.blogspot.com/), w którym prof. Śliwerski zamieścił również swe zdjęcie przy ustrońskiej ławeczce z postacią prof. Szczepańskiego spoglądającego w stronę rodzinnego Zawodzia. To dobra prognoza dla rozwoju Wolnej Szkoły Nauk Filozoficznych i Społecznych im. prof. Jana Szczepańskiego.

Tekst przygotował:
dr hab. Marek Rembierz
Uniwersytet Śląski w Katowicach
Wydział Etnologii i Nauk o Edukacji w Cieszynie

 


[1] J. Szczepański, Dziennik z lat 1935-1945…, s. 25-26.

[2] Tamże, s. 32.

[3] Tamże, s. 37. Szczepański wyrażał też (16 V 1936) przekonanie o poznawczej doniosłości swych dociekań; układając plan pracy naukowej i zadań do wykonania, stwierdził: „Przedtem jednak „moje” znaczenie. Semantyka socjologiczna. To jest krok oryginalny. […] Niemieckie rozprawy semantyczne Ajdukiewicza (w Erkentnis i Studia Philosofica). Tarski, Kokoszyńska, Ossowscy z jednej strony, a Znaniecki i Max Weberz drugiej strony, harmonijnie połączeni i wyzyskani mają dać moją semantykę socjologiczną, a raczej przyczynek do socjologii mowy” (tamże, s. 47).

[4] J. Szczepański, Dzienniki z lat 1935-1945, opr. D. Kadłubiec, Ustroń 2009, s. 47.

[5] Jan Szczepański, O indywidualności, Warszawa 1988, s. 260.

[6] Jan Szczepański, O indywidualności, Warszawa 1988, s. 265.

[7] J. Szczepański, Wizje naszego życia, Wydawnictwa Prywatnej Wyższej Szkoły Businessu i Administracji, Warszawa 1995, s. 184.

[8] J. Szczepański, Wizje naszego życia, Wydawnictwa Prywatnej Wyższej Szkoły Businessu i Administracji, Warszawa 1995, s. 185.

Umieszczona powyżej fotografia pomnika: Agnieszka Kozieł